Śnią mi się książki, biblioteki książek. Ciągi przepełnionych półek różnoraką literaturą. Najprawdopodobniej znaną już i, użyję szkolnego wyrażenia, przerobioną. Zaliczoną. Po przeczytaniu - zapomnianą. Jakbym jakowyś egzamin zdawał. Sny powtarzają się bardzo często. Tak często jak chodzi się do pracy. Każdego dnia oprócz niedziel i przewidzianych ustawowo świąt. Jeśli nawet dwa ostatnie zdania czytelnik potraktuje jako żart, to i tak nie będzie to nadużyciem wobec tego co naprawdę wyprawia moja głowa gdy przyłożę głowę do poduszki. Powinienem czuć się zrelaksowany po takiej dawce nocnego „czytania”. Książki właśnie po to zostały wymyślone, aby czytelnik cieszył się tym co czyta. Aby westchnąć: „To mi się podoba!” I dodać na tym samym oddechu: „Za mało, jeszcze chcę, poproszę”. Ale jest inaczej. Nocne lektury męczą. Ściskają za gardło. Depczą odciski. Popychają w ten sposób, aż kilka razy spadłem z łózka. Bo tak mówiąc szczerze wystarczy że pracuje ( inaczej: wyciszam się!) w bib...
Posty
Wyświetlanie postów z maj, 2025