Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2024
Obraz
 Przed chwilą przeczytałem takie zdanie: „Książka dla każdego”, zapisane na okładce bardzo popularnej niegdyś powieści. Egzemplarz tej książki stoi na półce bibliotecznej w dziale „Literatura dla dorosłych”. Biblioteka mieści się w Szkole Podstawowej i jest podzielona na dwa duże terytoria. Dzieci i dorośli. O czym informują odpowiednie banery. No, może nie banery. Wywieszki. Dzieci są nauczone że nie wolno „kraść” książek z dorosłych półek. Jednak zdarza się, rzadko a jednak, że jakowyś małolatek zapędzi się w niedozwolone tereny. I co wtedy? Publikacja z napisem na okładce „Książka dla każdego” jest zagrożona! A właściwie nieświadome zagrożenia dziecko. Przypuśćmy że powieść o której mówię na początku felietonu to „Lot nad kukułczym gniazdem” autorstwa Kena Keseya. Świat zakładu psychiatrycznego, który jest przedstawiony w powieści to z pewnością materia nie dla dziesięcioletniego dziecka. Potrzebna byłaby interwencja specjalisty. Być może nawet siostry Ratched. Nie, nie mo...
Obraz
  Śnią mi się książki, biblioteki książek. Ciągi przepełnionych półek różnoraką literaturą. Najprawdopodobniej znaną już i, użyję szkolnego wyrażenia, przerobioną. Zaliczoną. Po przeczytaniu - zapomnianą. Jakbym jakowyś egzamin zdawał. Sny powtarzają się bardzo często. Tak często jak chodzi się do pracy. Każdego dnia oprócz niedziel i przewidzianych ustawowo świąt. Jeśli nawet dwa ostatnie zdania czytelnik potraktuje jako żart, to i tak nie będzie to nadużyciem wobec tego co naprawdę wyprawia moja głowa gdy przyłożę głowę do poduszki. Powinienem czuć się zrelaksowany po takiej dawce nocnego „czytania”. Książki właśnie po to zostały wymyślone, aby czytelnik cieszył się tym co czyta. Aby westchnąć: „To mi się podoba!” I dodać na tym samym oddechu: „Za mało, jeszcze chcę, poproszę”. Ale jest inaczej. Nocne lektury męczą. Ściskają za gardło. Depczą odciski. Popychają w ten sposób, aż kilka razy spadłem z łózka. Bo tak mówiąc szczerze wystarczy że pracuje ( inaczej: wyciszam się!...