Przed chwilą przeczytałem takie zdanie: „Książka dla każdego”, zapisane na okładce bardzo popularnej niegdyś powieści. Egzemplarz tej książki stoi na półce bibliotecznej w dziale „Literatura dla dorosłych”. Biblioteka mieści się w Szkole Podstawowej i jest podzielona na dwa duże terytoria. Dzieci i dorośli. O czym informują odpowiednie banery. No, może nie banery. Wywieszki. Dzieci są nauczone że nie wolno „kraść” książek z dorosłych półek. Jednak zdarza się, rzadko a jednak, że jakowyś małolatek zapędzi się w niedozwolone tereny. I co wtedy? Publikacja z napisem na okładce „Książka dla każdego” jest zagrożona! A właściwie nieświadome zagrożenia dziecko. Przypuśćmy że powieść o której mówię na początku felietonu to „Lot nad kukułczym gniazdem” autorstwa Kena Keseya. Świat zakładu psychiatrycznego, który jest przedstawiony w powieści to z pewnością materia nie dla dziesięcioletniego dziecka. Potrzebna byłaby interwencja specjalisty. Być może nawet siostry Ratched. Nie, nie mo...