Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2024
  Czesław odwiedza Genię. Taszczy pod pachą książkę. Tak powiedział: że taszczy. Genia musi wytężać wzrok, aby zobaczyć mizernie wyglądający egzemplarz. Czesław nie daje za wygraną, wciąż mówi i mówi. To jest prezent na urodziny, od dzieci, nawet napisały dedykację. Z datą, podkreśla gość ze śmiechem, jakbym nie wiedział kiedy mam ten swój jubileusz. Genia wzdycha: każdy wie że Czesław urodził się piętnastego, w październiku. No, wie się, odpowiada z dumą. Genia wraca do tematu książki. Czy Czesław ją przeczytał? Bo nie wiadomo czy warto czytać. Zagadnięty wypręża pierś. Nie, przejrzałem tylko, poza tym wylała się kawa. Nie ma Genia jakiegokolwiek, tego, no, odplamiacza? Bo tak dziwnie toto wygląda. Tu wysoko druk, a na dole kartki plama. Czesław jest bratem Geni. Oboje w dojrzałym wieku. Powinni już wiedzieć, zwłaszcza Czesław, że książek nie przegląda się. Takie zdanie może, bez żadnego skrępowania, wypowiedzieć uczeń szkoły podstawowej. Lecz ludzie będący zapewne dziadkam...

"Wiatraki", wiersz Urszuli Kozioł, na 2024 rok, gdy odebrała Nagrodę Nike

Obraz
W tym roku, 2024, laureatką Nagrody Nike została mieszkająca we Wrocławiu poetka Urszula Kozioł. Nagrodzona książka to tomik poezji pod tytułem „Raptularz”. Niniejszy tekst jest poświęcony osobie Poetki, a także, wbrew zdrowemu rozsądkowi, pierwszemu wydanemu tomikowi Kozioł. To było dawno temu, w zupełnie innym wymiarze społecznym, w innej sytuacji politycznej. Właśnie z tego powodu warto przyjrzeć się zapisanym wersom przez młodą Poetkę. Czy bywać poetą jest zawodem? Nie. Gdyby tak było, Urszula Kozioł dawno już by przeszła na emeryturę czyli nie pisałaby wierszy. A przecież od 2000 roku aż po dzień wczorajszy, wydała aż dziewięć tomików poezji. To właśnie na początku dwudziestego wieku Poetka przekroczyła wiek zusowski. Dwadzieścia cztery lata i dziewięć tomików poezji! Nie dziwmy się, przypomnijmy pewną zasadę Urszuli Kozioł, którą wypowiedziała na łamach „Twórczości”: Myślę, że w pewnym wieku nasze piękno nosimy już tylko wewnątrz siebie i że uzewnętrznia się ono dopiero wtedy...
NINIEJSZY FELIETON czyli DA CAPO Zubin Mehta, światowej klasy dyrygent, mający pieczę nad koncertem Trzech Tenorów, po zakończeniu jednego z wielu gal, zapytał z beztroskim uśmiechem: - Da capo ? Żart równie inteligentny, jak i pobudzający wyobraźnię. Jednocześnie nie do udźwignięcia. Publiczność domagała się bisów, lecz bisować cały koncert? Panowie Carreras, Domingo, Pavarotti to już raczej nie młodzieńcy, i zapewne sił im zabraknie, aby powtórzyć wszystko od nowa . Z drugiej strony, już byłby znany początek. Nikt by się nie przejmował, nie stresował pytaniem: „Jak zacząć?” Wszystko byłoby już ustalone, ustalone z góry. Niestety nie jestem w tej komfortowej sytuacji, co Zubin Mehta. Jeszcze nie skończyłem, i nie słyszę oklasków. Ba, nawet nie zacząłem, nie otworzyłem książki na tytułowej stronie. I nawet nie wiem co nastąpi po tym dłuższym wstępie. To wygląda jak jeden z odcinków „Szkła kontaktowego”, Jak wiadomo, jest dwóch prowadzących ten satyryczny program nadawany c...